FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Galerie    Rejestracja   Profil   Zaloguj 
Forum www.swiatciekawostek.fora.pl Strona Główna
Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości



 
Nowy Temat   Odpowiedz OPOWIADANIA OBECNIE PISANE / ROMANSE/ DRAMATY <- Forum www.swiatciekawostek.fora.pl Strona Główna
Autor Wiadomość
CzarnaLilia
Początkujacy
Początkujacy



Dołączył: 30 Sty 2012
Posty: 38
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kroczyce
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 15:07, 01 Lut 2012 Powrót do góry



AUTOR: no a któż by inny jeśli nie ja
TYP OPOWIADANIA: kryminalno - romantyczne
Ilość ROZDZIAŁÓW: zależy od weny
TRAUMA GŁÓWNA: Levyrroni
Opowiadanie będzie zawierać wulgaryzmy oraz sceny erotyczne

Prolog
Życie jest pełne wyzwań i wyrzeczeń.Jedni o nie dbają drudzy nie.Dla mnie nie jest ważne czy ktoś żyje czy wącha kwiatki od spodu.Już dawno przestałam zwracać uwagę na to czy robię dobrze.Taka już moja praca.Jeśli jeszcze ktoś nie zgadł kim jestem to teraz rozwieję jego wątpliwości.Jestem płatnym mordercą lub jak wolą niektórzy wrażliwsi ludzie"aniołem śmierci"Pracuję dla agencji która nosi wdzięczną nazwę" Ostatni raz"Można by pomyśleć że to następna fundacja charytatywna czy coś ale my którzy pracujemy w niej doskonale rozumiemy to przesłanie.Agencja w której pracuję jest jedną z największych w Meksyku ale nie rozpisujmy się zbytnio nad szczegółami.Czas bym opowiedziała wam moją historię...


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
CzarnaLilia
Początkujacy
Początkujacy



Dołączył: 30 Sty 2012
Posty: 38
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kroczyce
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 15:55, 03 Lut 2012 Powrót do góry

Opis Postaci

GŁÓWNA PARA



ROSE BLACK:20 letnia płatna morderczyni.Jest jedną z niewielu którzy mogą poszczycić się tytułem " najlepszego mordercy".Od 4 lat pracuje dla agencji " Ostatni raz"Przeprowadza szkolenia nowych zabójców.Próbuje żyć zgodnie z prawem które wyznaczył Szef



SEBASTIAN CORTEZ:22 letni morderca działający na własną rękę.Zabija dla przyjemności nieświadomie zabierając zlecenia agencji.Niedługo potem zostaje zwerbowany w szeregi płatnych morderców.Jest bardzo zaintrygowany Rose

DODATKOWE POSTACI KTÓRE WNOSZĄ COŚ DO HISTORII



MARTIN CARTER: 22 letni płatny morderca.Pracuje razem z Rose.Od dawna jest w niej zakochany lecz nie wolno mu tego okazywać.



CAMILA ALVAREZ:24letnia przyrodnia siostra Rose.Nic nie wie o pracy swojej siostry.Z zawodu jest modelką.



SARA ESPINOZA: 22 letnia dziewczyna.Wychowała się w sierocińcu.W wieku 15 lat wstąpiła do gangu.Zostaje zwerbowana do agencji " Ostatni raz" Zaprzyjaźnia się z Rose.



LAURA MODESTO: 22 letnia dziewczyna.Załamała się po tym jak jej rodzinę zabiła mafia.Chcąc się zemścić wstępuje do agencji " Ostatni raz" gdzie zaprzyjaźnia się z Rose i Ramonem.



RAFAEL RAMIREZ: 23letni płatny morderca. Rywalizuje z Rose o miano najlepszego mordercy.Zajmuje się werbowanie nowych ludzi do agencji.



MARISA ORTEGA: 22 letnia dziewczyna.Zostaje zwerbowana do agencji razem z Sebastianem.Z nienawidzi Rose



RAMON MARTINEZ: 24 letni najlepszy przyjaciel Rose. Jest w niej bardzo zakochany choć boi się tego przyznać. W trakcie szkolenia pozna kobietę swojego życia.



SZEF: Założyciel agencji i płatny morderca.To on wyszkolił Rose.Ukrywa przed światem pewną tajemnicę.

******


Rozdział 1

Wstałam jak co rano. Ubrałam się w dres, włożyłam słuchawki od ipoda do uszu i wyszłam z domu. Biegałam moją starą trasą: dom, jeden przystanek, drugi przystanek, park, centrum, las i dom. Gdy biegłam przez centrum spojrzałam na jedną z witryn sklepowych gdzie wywieszony był wielki zegar z kalendarzem. Dziś 4 kwietnia. Dokładnie 4 lata od kąt zostałam zwerbowana do agencji. Zaczęło wschodzić słońce. Miasto powoli budziło się do życia. Zrobiłam parę ćwiczeń rozciągających i pobiegłam w stronę mojego domu. Potem rutynowo: prysznic, dobieranie garderoby, śniadanie, makijaż, fryzura i do pracy. Trzeba przyznać że jestem z natury bardzo punktualna. Do mojego gabinetu weszłam równo o 9.05.
- Ciekawe czy jest coś nowego – mruknęłam przeglądając pocztę leżącą na moim biurku. Nagle drzwi do mojego gabinetu gwałtownie się otworzyły i ukazał się w nich Ramon mój najlepszy kumpel.
- Rose nawet nie wiesz co się wczoraj stało – powiedział podekscytowany.
- Nie wiem a ty zapewne chcesz mi to powiedzieć więc zamieniam się w słuch – powiedziałam siadając na biurku
- Pamiętasz ten przydział który dostała Summer? – zapytał patrząc na mnie uważnie
- Ten o który tak się z nią kłóciłeś? – zapytałam unosząc brwi
- Tak właśnie o ten – przytakną
- Co jesteś wściekły bo jakiś szczeniak z tej rodzinki jej uciekł? – zakpiłam
- Nie. Nasz tajemniczy pan x znów nas ubiegł. Wczoraj kiedy Summer pojechała do tej rodziny zastała ich leżących w salonie. Już nie żyli. Chwilę potem musiała uciekać bo zjawiły się psy i całe nasze dochodzenie szlag trafił – powiedział jednym tchem.
- A w jaki sposób zostali zabici? – zapytałam zaciekawiona
- Kulka w łeb – odpowiedział szybko
- Tylko mi nie mów że nie Summer nie wzięła z tego miejsca chociaż jednej łuski z tego pistoletu – powiedziałam mrużąc oczy
- Dobry pomysł! – wybiegł z mojego gabinetu zatrzaskując z hukiem drzwi.
- Nie ma za co – powiedziałam ironicznie i usiadłam na fotelu. Otworzyłam laptopa i poczekałam aż się włączy. Wiem że hakerstwo jest karalne ale czasami trzeba włamać się do bazy danych policji. Zaczęłam przeglądać strony szukając jakichś dokumentacji w sprawie zabójstw z ostatniego miesiąca by móc rozwiązać sprawę tajemniczego pana x.
- I po cholerę im dokumentacja mandatów w folderze wydziału zabójstw – warknęłam zła znajdując same śmieci. Wiedząc ze nic więcej nie znajdę przeszłam do bazy danych komendy głównej policji i znalazłam to na czym mi zależało.
- Co za głąby – skomentowałam czytając jeden z raportów z wczorajszej sprawy
- Przypuszczamy iż ofiary zostały zamordowane z zimną krwią. Ciał ofiar jak dotąd nie udało się zidentyfikować gdyż nie miały przy sobie żadnych dokumentów tożsamości – przeczytałam w aktach rodziny którą miała zając się Summer. Zerknęłam jeszcze na dokumentację zdjęciową i zamarłam. Znalazłam to czego szukałam. Łuski z pistoletu którym pan x zamordował ową rodzinę. To nie mogła być pomyłka. Wyjęłam z kabury mój pistolet i z magazynku wyjęłam jedną kulę . Łuski pasowały . Pan x używał takiego samego kalibru jak ja . Z doświadczenia wiem że tylko zawodowi zabójcy nie boją się używać tej broni. Wyszłam z bazy danych policji, wyłączyłam laptopa i wyszłam z gabinetu zabierając ze sobą broń.
- Za pięć minut w konferencyjnej. Mają być wszyscy – powiedziałam do Melisy naszej sekretarki. Poszłam do konferencyjnej i usiadłam na jednym z foteli. Parę minut później wszyscy byli już na miejscu.
- Zwołałam nas wszystkich nie bez powodu – zaczęłam
- Do rzeczy Black. Niektórzy nie mają całego dnia na pieprzenie o pierdołach jak ty – odezwał się jeden z zebranych
- Jeśli ten kto podkrada nam zlecenia to dla ciebie pierdoła to możesz wyjść. Nikt cię tu nie zatrzymuje Carter. – powiedziałam chłodno a wszyscy umilkli.
- Wszyscy wiemy że od jakiegoś czasu ktoś robi nam … powiedzmy konkurencje. Jest nieuchwytny tak jak my i bardzo nie chce żeby ktoś go odkrył. Działa na własną rękę i zdaje się zabijać dla samej przyjemności. – powiedziałam
- Może to ktoś z Loży… - odezwała się mała brunetka stojąca obok Cartera
- Bzdura moja droga. Loża doskonale wie że nie może wkroczyć na nasz teren. Boją się nas i wolą trzymać z daleka – powiedziałam patrząc na brunetkę
- Więc o co chodzi Black? – dołączył się rosły brunet
- A o to Ramirez że pogrzebałam trochę w bazie danych policji i znalazłam bardzo ciekawą fotkę – odpowiedziałam pokazując wszystkim wydrukowane zdjęcie.
- Łuski z naboi… - powiedział Carter
- Fajnie że nie jesteś ślepy. Te łuski pasują tylko do jednego kalibru – powiedziałam kładąc na stole mój pistolet.
- Ale przecież tą bronią posługują się tylko zawodowcy – pisnęła znowu brunetka
- I oto właśnie chodzi Cassandro. Mamy do czynienia z zawodowym mordercą – powiedziałam i popatrzyłam na wszystkich. W konferencyjnej nastała cisza.
- Jeśli jest teraz jakaś osoba która nie ma żadnych zleceń do wykonania to miałabym dla niej robotę – powiedziałam po paru minutach gdy wszyscy otrząsnęli się z szoku
- Ja nie mam teraz nic do roboty – odezwał się Ramirez
- Wspaniale chodź ze mną. Reszta może wrócić do swoich do swoich zajęć – powiedziałam klaskając w dłonie. Razem z Ramirezem wyszliśmy z konferencyjnej i udaliśmy się do mojego gabinetu.
- Słuchaj takie pistolety sprowadza tylko jeden facet. Pojedziesz do niego i bardzo dyskretnie wypytasz czy dwa lub trzy miesiące temu nie kupował u niego pistoletu jakiś mężczyzna. Jeśli się czegoś dowiesz dzwoń do mnie. – powiedziałam biorąc do ręki moją torebkę
- Ok ale gdzie ty idziesz? – zapytał Ramirez
- Wykonać moje zlecenie – odpowiedziałam i wyszłam. Wsiadłam do mojego auta i pojechałam do miejsca w którym miałam spotkać moje „zlecenie”. Za uwarzyłam mężczyznę około 25 lat. Włożyłam na nos okulary przeciwsłoneczne i podeszłam do niego.
- La mort sera le dernier ennemi est vaincu la mort qui est juste étape suivante* – wyszeptałam mu do ucha po francusku i nacisnęłam spust. Popatrzyłam na niego przez chwilę po czym opuściłam pusty zaułek. Wsiadłam do samochodu i pojechałam na plażę. Szum fal od zawsze działał na mnie kojąco . Usiadłam na jednym z leżaków i zdjęłam ciemne okulary. Zauważyłam że ktoś mi się przygląda . Wstałam z leżaka i poszłam na spacer wzdłuż brzegu. Parę minut później za uwarzyłam że ktoś idzie za mną. To był ten sam facet który mi się przyglądał. Zaczęłam biec a mężczyzna zaczął biec za mną. Przyspieszyłam i pobiegłam do jakiejś jaskini. Schowałam się za skałą i wstrzymałam oddech. Usłyszałam przyspieszony oddech mężczyzny . Poczekałam aż podejdzie bliżej i jednym ciosem powaliłam go na ziemię. Usiadłam na nim okrakiem i skrzyżowałam jego ręce nad głową.
- Coś za jeden i czego ode mnie chcesz? – warknęłam patrząc w jego piwne oczy
- Na początek mogłabyś mnie puścić – powiedział uwodzicielskim głosem
- Powiesz po dobroci czy mam cię pobić? – zapytałam uparcie. Nagle na plaży rozległ się krzyk a ja znalazłam się na ziemi.
- Co jest? – warknęłam zdziwiona. Popatrzyłam na blondyna ale ten zdawał się nie zwracać na mnie uwagi . Wyswobodziłam się z jego objęć i czym prędzej wybiegłam z jaskini. Pobiegłam do miejsca gdzie zostawiłam moją torebkę i wsiadłam do samochodu. Wróciłam do biura.

* - "Śmierć się o ciebie upomniała a ja ją wyręczam"


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
CamilaDarien
Początkujacy
Początkujacy



Dołączył: 03 Lut 2012
Posty: 32
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Cieszyn
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 16:04, 03 Lut 2012 Powrót do góry

Oh... Aduś, wiesz, że będę czytać! Smile Cóż ja mogę więcej Ci napisać, jedynie to co już wiesz... Że masz świetne pomysły i oby tak dalej Smile Życzę Ci, by wena nigdy Cię nie opuściła. Smile


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
CzarnaLilia
Początkujacy
Początkujacy



Dołączył: 30 Sty 2012
Posty: 38
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Kroczyce
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 22:27, 03 Lut 2012 Powrót do góry



Rzodział 2

Weszłam do mojego gabinetu i usiadłam na fotelu. Włączyłam laptopa i weszłam na moją pocztę. Nie znalazłam tam nic ciekawego więc wyłączyłam go. Nagle drzwi do mojego gabinetu otworzyły się i stanął w nich Carter bardzo z czegoś ucieszony .
- Szef chce natychmiast się z tobą zobaczyć – powiedział
- Dobrze – powiedziałam obojętnie i wstałam. Kiedy przechodziłam obok niego złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie zatapiając tym samym swoje wargi w moich. Zaskoczył mnie i to bardzo. Chwilę potem otrząsnęłam się z szoku i oderwałam od niego a on uśmiechnął się tylko z satysfakcją. Ułamek sekundy zadecydował o czerwonym śladzie na policzku Cartera. Działałam instynktownie, nie zastanawiałam się nawet nad tym czy mam go uderzyć czy nie. Uśmiech spełzł z jego ust.
- Puścisz mnie czy mam cie jeszcze raz uderzyć? – zapytałam chłodno
- O co ci chodzi Black. Przecież doskonale wiem że ci się podobało – powiedział oburzony.
- Gówno prawda. Nic mi się nie podobało. Poza tym o ile mi się zdaje to nie wolno nam być razem – warknęłam
- Nikt nie musi przecież o nas wiedzieć – powiedział z cwaniackim uśmiechem
- Bo „ nas” nigdy nie będzie Carter . Nie kocham cię i raczej się to nie zmieni – powiedziałam wyszarpując rękę z jego uścisku
- I tak cię kiedyś zdobędę – wyszeptał ledwie dosłyszalnie
- Marzenia nie bolą ani nic nie kosztują – odszepnęłam i wyszłam zostawiając go samego. Poszłam do gabinetu naszego szefa . Lubiłam to miejsce bo tylko nasz szef mnie rozumiał. Był dla mnie przyjacielem. Tak naprawdę tylko on i Ramon wiedzieli o moich problemach .
- Wzywałeś mnie? – zapytałam wkraczając do jego gabinetu
- Tak Rose. Jutro Rafael zaczyna werbować nowych i bardzo bym chciał żebyś była przy ich szkoleniu - odpowiedział uśmiechając się do mnie ciepło
- Misja specjalna, rozumiem – powiedziałam z lekkim uśmiechem
- Można by tak to ująć. Ale co ja widzę czyżbyś się czymś martwiła? – zapytał. No tak cały on. Nic się przed nim nie ukryje.
- Nie chcę o tym mówić – westchnęłam
- Rozumiem. Powiesz mi jak będziesz gotowa i wszystko sobie dokładnie przemyślisz – powiedział obejmując mnie. Czasami go nie rozumiałam. Zachowywał się jak ojciec w stosunku do swojej córki. Ale przecież ja nigdy nie miałam ojca. Nikt się o mnie nie troszczył ani nie pytał czy czegoś mi trzeba. Ten człowiek coś ukrywa a ja się dowiem co to jest .
- Wiesz co ja już pójdę. Muszę się przygotować psychicznie na następne szkolenie. – powiedziałam i wyszłam z gabinetu.
- I co tam chciał nasz kochany szefulek?- zapytał Carter zakleszczając mnie w swoich objęciach.
- Nic ci do tego – warknęłam próbując się wyrwać
- Rose, Rose możesz przede mną uciekać ale ja i tak cie kiedyś złapię – powiedział Carter przysuwając się do mnie na bardzo niebezpieczną odległość.
- Wal się – powiedziałam dobitnie i nadepnęłam mu na stopę obcasem. Carter zwolnił uścisk a ja wyswobodziłam się z jego objęć.
- I zapamiętaj sobie to do końca życia: Nigdy nie zaczynaj Rose Black bo to źle się dla ciebie skończy. Proste? – szepnęłam mu do ucha i poszłam do swojego gabinetu.
Ledwie do niego weszłam a z moich ust dał się słyszeć jęk.
- Co do... – warknęłam widząc mój gabinet tonący w wielkim bałaganie. Ktoś musiał go przeszukać. I to nie mógł być nikt obcy bo na pewno zostałby zauważony.
- Melisa każ Carterowi natychmiast do mnie przyjść, migiem – powiedziałam wychylając się zza drzwi. 10 minut później usłyszałam ciche pukanie.
- Wejdź – powiedziałam nie ruszając się z mojego dotychczasowego miejsca którym był parapet.
- Wzywałaś – powiedział zbolałym głosem
- Owszem. Czego tu szukałeś? I oddaj natychmiast to co zwędziłeś bo i tak się dowiem co to jest. Oberwiesz za to jak nie dziś to jutro. – powiedziałam lodowatym tonem. Carter milczał.
- Jak wrócę wszystko ma być na swoim miejscu tak jak było – powiedziałam wychodząc z gabinetu. Wyszłam się przewietrzyć. Bardzo tego potrzebowałam. Wyszłam z agencji i ruszyłam w stronę pobliskiego parku. Usiadłam przy fontannie i ukryłam twarz w dłoniach. Nagle poczułam się tak jakby ktoś mnie obserwował. Obejrzałam się na wszystkie strony. Nie myliłam się. Na ławce niedaleko fontanny siedział facet z plaży i przyglądał mi się.
- Śledzi mnie czy co? – zapytałam sama siebie. Już miałam do niego podejść i wygarnąć mu co sobie o nim myślę ale zadzwoniła moja komórka. Dzwonił Ramirez.
- I czego się dowiedziałeś? – zapytałam w prost
- Facet powiedział że nie pamięta nic podejrzanego. Owszem parę miesięcy temu był u niego jakiś koleś i pytał o ten kaliber którego szukamy ale nic nie kupił. – zrelacjonował mi Ramirez
- Zapamiętał jego wygląd?
- Pamiętał tylko że miał blond czuprynę i czarne okulary przeciwsłoneczne. Nic więcej – odpowiedział natychmiast Ramirez
- No to bosko. Facetów z blond czupryną i okularami przeciwsłonecznymi są miliony w mieście a nasz pan x nie może podprowadzić kolejnego zlecenia należącego do agencji. - powiedziałam
- Cieszę się że ty też o tym pamiętasz. Masz coś jeszcze dla mnie? – zapytał znudzony
- Tak. Mam do ciebie ogromną prośbę – powiedziałam po chwili zastanowienia.
- Tak? Co to za prośba – w jego głosie dało się słyszeć nutkę ciekawości
- Jak wrócisz do firmy to skop Carterowi tą jego wkurzającą dupę i powiedz mu żeby trzymał się z daleka od mojego gabinetu. – powiedziałam i rozłączyłam się.
- Do jasnej anielki i jak ja mam go teraz znaleźć? – warknęłam sama do siebie. Byłam tak zamyślona że nie zauważyłam faceta siadającego obok mnie.
- Sebastian – odezwał się
- Co Sebastian? – zapytałam marszcząc brwi
- Mam na imię Sebastian i przepraszam że wystraszyłem cię dzisiaj na plaży. Zaciekawiłaś mnie – powiedział blondyn
- Nazywam się Black – przedstawiłam się krótko
- A imię? – zapytał patrząc w moje oczy. Nawiasem mówiąc miał bardzo ładne piwne oczy z brązowymi plamkami na tęczówkach. Aj chyba się za bardzo rozmarzyłam. Ale wracając do mojej opowieści…
- Po prostu Black – powiedziałam unikając jego wzroku. Tą niezręczną chwilę przerwała moja komórka. Znowu.
- Czego? – warknęłam odbierając
- Mamy dla ciebie niezbyt fajną wiadomość – powiedział Ramon
- Co się stało? – zapytałam przykładając dłoń do czoła i odgarniając włosy
- Chodzi o twoją siostrę…


Post został pochwalony 0 razy
Zobacz profil autora
Strona 1 z 1
Nowy Temat   Odpowiedz

 
Skocz do:  


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
Play Graphic Theme

Regulamin